Pod powierzchnią obrazu
Recenzja wystawy
Są obrazy, które pokazują rzeczywistość, i takie, które pozwalają dostrzec jej kolejne warstwy. Prace Michała Smolaka należą zdecydowanie do tej drugiej kategorii. To, co rozpoznawalne, pojawia się w nich jedynie na moment: zarys twarzy, fragment budynku, drzewa czy bliżej nieokreślonej formy zostają niemal natychmiast przesłonięte, rozbite lub wciągnięte w gęstą strukturę znaków. W rezultacie rzeczywistość nie znika, lecz staje się niepewna, jakby oglądana przez kilka nakładających się na siebie filtrów.
Podstawą tych prac jest napięcie pomiędzy tym, co przedstawione, a tym, co wymyka się rozpoznaniu. Rozpoznawalne ślady sąsiadują z abstrakcyjnymi układami linii, plam i geometrycznych podziałów. Jedne elementy można jeszcze nazwać, inne pozostają jedynie kształtem lub rytmem. To właśnie pomiędzy nimi powstaje właściwa przestrzeń obrazu, której nie da się sprowadzić ani do przedstawienia, ani do czystej abstrakcji.
Dużą rolę odgrywa powierzchnia. Powtarzające się faktury, przetarcia, punkty, smugi i półprzezroczyste warstwy nadają pracom charakter niemal materialny. Obraz nie jest gładką płaszczyzną, lecz miejscem, na którym coś się wydarzyło i nadal pozostaje widoczne. Rozpoznawalne motywy pojawiają się tu oszczędnie. W jednej z prac pozostaje zarys twarzy, w innych można dostrzec drzewa, fragmenty zabudowy, okna czy miejskie struktury. Jedne ślady nakładają się na drugie, jedne formy przebijają spod kolejnych, inne znikają niemal całkowicie. Dzięki temu oglądanie staje się procesem odsłaniania i tracenia obrazu jednocześnie.
Smolak chętnie wykorzystuje także formy organiczne, falujące linie i układy przywodzące na myśl ruch, przepływ czy deformację. W niektórych pracach niemal przejmują one całą powierzchnię, wypierając resztki przedstawienia. W innych pozostają rodzajem drugiego planu, przez który prześwitują zauważalne konkrety. Dzięki temu poszczególne prace nie tyle pokazują jeden motyw, ile rejestrują jego kolejne przekształcenia, deformacje.
Charakterystyczna jest również kolorystyka. Dominują ciemne błękity, zielenie, brązy, fiolety i czernie, przełamane rdzawymi odcieniami, czerwienią czy przygaszonymi partiami bieli. Barwa nie pełni wyłącznie funkcji estetycznej. Buduje głębię, oddziela poszczególne warstwy, wzmacnia napięcia pomiędzy formami i wpływa na atmosferę każdej pracy. Czasem jeden jaśniejszy fragment wystarcza, by spod ciemnej powierzchni wydobyć ślad wcześniejszego obrazu.
Tytuły prac, takie jak „Asymetria głosów”, „Drapieżnik”, „Gęba c.d.” czy „Zawahać się po raz wtóry”, nie wyjaśniają przedstawienia, lecz otwierają kolejne możliwe skojarzenia. Obraz i jego nazwa pozostają wobec siebie w pewnym napięciu: tytuł może podpowiadać kierunek, ale nie zamyka znaczenia. To istotne, ponieważ prace Smolaka nie potrzebują jednoznacznego rozwiązania. Ich siła tkwi właśnie w tym, że pozwalają spojrzeniu błądzić pomiędzy tym, co można rozpoznać, a tym, co pozostaje tylko przeczuciem – zarówno w płaszczyźnie graficznej, jak i w warstwie językowej tytułu.
Twórczość Michała Smolaka można więc odbierać jak zapis rzeczywistości poddanej nieustannemu przesunięciu. Ostatecznie nie wiadomo, gdzie kończy się przedstawienie, a zaczyna abstrakcja, gdzie pozostaje jeszcze konkretny ślad, a gdzie pojawia się już wyłącznie forma. I właśnie w tej niepewności obrazy Smolaka znajdują swoją przestrzeń.
Michał Smolak
Twórczością niesiony...
4 – 30 maja 2026 r.
Finisaż wystawy: 29 maja 2026 r., godz. 17:00